Zwalniam dzisiaj wszystkich !

 

Zwalniam dzisiaj wszystkich z obowiązku zaspakajania moich potrzeb. Zwalniam wszystkich z obowiązku zalepiania moich ran.                                  Zwalniam wszystkich z obowiązku kochania mnie.                                          Zwalniam SIEBIE !!!

Wybaczam sobie wszystko a wraz z wybaczeniem przychodzi nowe.

Przyszedł czas kolejnych zmian. Po ostatnim poście bardzo chorowałam. Wykonałam ogromną pracę od początku roku i musiałam dać sobie czas na to żeby to wszystko się we mnie zintegrowało. Ciało musiało się zregenerować, wszystko co weszło musiało wyjść.

Zwalniam siebie z odpowiedzialności za cudze emocję.                                Zwalniam siebie z ratowania wszystkich dookoła.                                            Zwalniam siebie z poczucia winy za to kim jestem.                                          Zwalniam siebie od strachu, że jeśli zrobię coś nie tak to skończy się mój świat.  Zwalniam siebie …

Nie chce już być kimś. Chce być sobą. Nie pozwolę już aby czyjeś opinie blokowały moje działania. Nauczyłam się stawiać granice. Chronić siebie. Nikt nie ma prawa wkładać mi do głowy ograniczeń. Nikt nie ma prawa mówić mi kim jestem.

Zwalniam siebie z perfekcjonizmu.

Gdybym musiała być perfekcyjna, nie mogłabym pisać tych tekstów, ponieważ nie są perfekcyjne. Nie mogłabym prowadzić te strony ponieważ, też nie jest perfekcyjna. Ponadto, nie mogłabym prowadzić sesji bo też nie są perfekcyjne ale przynoszą tak dużo dobrego dla moich klientów. Gdybym była perfekcyjna, nie byłabym sobą. Gdybym była perfekcyjna nie mogłabym robić tego co kocham ! Gdybym była perfekcyjna nie mogłabym być szczęśliwa.

Zwalniam siebie z obowiązku bycia idealną matką.

Nie ma ludzi idealnych. Chęć bycia idealną przysłaniała mi oczy przez pierwsze lata życia mojej córki. Powodowało to we mnie ogromny strach, poczucie winy i toksyczny wstyd. Odpuściłam, jestem najlepszą matką jaką może mieć moja córka. Dałam sobie prawo do popełniania błędów, dzięki temu wyzbyłam się wielu frustracji. Działam teraz intuicyjnie, mam przestrzeń na emocję swoje dzięki temu mogę mieć ją również dla emocji mojej córki. I tak, złoszczę się na nią, reaguje nieadekwatnie, zapominam się. Ale potrafię naprawiać swoje błędy. Potrafię stanąć w jej butach i wytłumaczyć dlaczego tak się zachowałam, przeprosić i powiedzieć jej, że nie ona jest powodem moich stanów emocjonalnych. To ja jestem odpowiedzialna za siebie i za swoje emocję. Nie chce już przerzucać odpowiedzialności na innych – bo to ona mnie zdenerwowała – nie prawda, to ja się zdenerwowałam. O relacji z moją córką chciałabym napisać osobny tekst, ponieważ moja droga bardzo ją zmieniła.

Zwalniam siebie z obowiązku bycia dobrą córką.

Kocham swoich rodziców i jestem im wdzięczna za to co dali mi w życiu. Jestem wdzięczna również za to czego mi nie dali bo dzięki temu jestem tu gdzie jestem. Nie chce już jednak spełniać ich oczekiwań. Nie chce czuć się im dłużna wolę czuć się wdzięczna. Koniec już stawiania się na przegranej pozycji. Chciałabym, żebyśmy stali na równi, jak dorośli ludzie. Nie oczekuje niczego poza akceptacją mnie taką, jaką jestem. Nie mogę być już dłużej odpowiedzialna za ich emocję tak jak i nie chce aby oni, byli odpowiedzialni za moje. Chce decydować o moim życiu niezależnie i z wiarą, że podejmuje dobre decyzję. Nie potrzebuje rad ani wskazówek, ponieważ wszystko czego potrzebuje jest we mnie.

Zwalniam siebie z obowiązku bycia cudowną partnerką

Zawsze chciałam być jakaś. Przez lata miałam obraz tego jaka powinnam być dla swojego mężczyzny, obraz tego jaka być chciałam. Koniec z tym. Dla swojego mężczyzny chce być autentyczna. Jeśli mam ochotę na to aby przygotować dla nas kolację to to robię, jeśli nie to proszę aby zrobił to sam. Nie muszę udowadniać, że jestem świetną kucharką. Jeśli mam potrzebę być sama to proszę go aby zajął się córka. Nie muszę udowadniać, że jestem niezniszczalną matką. Jeśli się z czymś nie zgadzam, mówię otwarcie „nie”. Nie muszę już nic udowadniać. Dzięki mojemu „nie” mam dużo większą zgodę na jego „nie”. Nie muszę już być, matką, żoną i kochanką. Nie muszę być tajemnicza, uwodzicielska, zawsze uśmiechnięta. Nie muszę prowadzić domu jak perfekcyjna pani domu, ani kuchni jak szef 5* restauracji. Nie muszę być jego mamą, coachem, trenerem, sekretarką i nie wiem kim jeszcze. Muszę być sobą ! Jestem wystarczająca taka jaka jestem, taka jak inni, ani gorsza ani lepsza. Jestem wyjątkowa. Dlatego jesteśmy razem. Nie dla tego że potrafię ugotować pyszny rosół czy poskładać idealnie skarpetki. Jesteśmy razem ponieważ chcemy ze sobą być. Nie muszę już być jakaś a to ściąga mi ogromny kamień z serca i daje wolność i swobodę. Jeśli mogę być sobą to, to co dobre przychodzi mi naturalnie, to miłość płynie samoistnie.

Zwalniam siebie z obowiązku oglądania się na innych

Ludzie w moim życiu są ważni. Kocham ludzi i przebywanie z nimi ale nie mam już w sobie zgody na to aby ich opinia, osąd ważyły na moich decyzjach. Co ludzie powiedzą, co pomyślą, co będą mówić dalej. Jak mnie ocenią. Mam to gdzieś. Z całym szacunkiem ale na prawdę mam to głęboko w dupie. Ludzie będą mówić zawsze. Jedni dobrze, drudzy źle, a trzeci jeszcze raz tak a raz inaczej ale będą mówić. Nie mam na to wpływu, nie mam wpływu na to przez jakie soczewki na mnie spojrzą, przez jaki pryzmat mnie ocenią. Nie mam wpływu na to jak zinterpretują moje słowa i dodadzą od siebie. Mam dosyć, już patrzenia na to co kto o mnie pomyśli.  Znajdę pewnie tylu ludzi którzy życzliwie na mnie patrzą ilu takich którzy chętnie podstawili by mi nogę. Nie mam na to wpływu. Mam wpływ na to co jest we mnie. Choć nie jest proste to staram się robić swoje mimo wszystko. To mi daje szczęście, to przynosi rezultaty, to zmienia moją rzeczywistość tu i teraz. Przestaje oceniać innych a tym samym ich ocena nie wpływa na mnie. Ja wiem kim jestem, nie muszę szukać tego na zewnątrz. I o ile jestem otwarta na rozmowy, dyskusję, sugestię itd. to w moim życiu nie ma już zgody na braniem wszystkiego do siebie.

Idę własną ścieżka. Słucham tego co ze mną rezonuje. Robię to co kocham i nie mam zamiaru z tego rezygnować. Nie chce już rezygnować z siebie. Dlatego zwalniam wszystkich z obowiązków które na nich kiedyś nakładałam. Przepraszam, nie byłam świadoma. Przepraszam, nie potrafiłam inaczej. Dlatego też, zwalniam siebie z obowiązków które na siebie nakładałam. Przepraszam siebie, nie byłam świadoma. Przepraszam siebie, nie potrafiłam inaczej.

Przepraszam i idę dalej. Wybaczam sobie i idę dalej. Już się nie zatrzymam. Za dobrze mi jest w nowym życiu. W życiu bez nakazów i zakazów które sama sobie wyznaczałam. W życiu bez toksycznego wstydu i mentalności biedaka. W życiu bez, wypada i nie wypada, należy i nie należy, powinnam i nie powinnam. Za dobrze mi jest w życiu na codzień ze sobą, żeby z tego rezygnować. W życiu, w którym budzę się rano z uśmiechem, patrze w lustro z miłością i wdzięcznością. W życiu, w którym kocham i jestem kochana przez cały wszechświat, przez moich najbliższych.

Już się nie boje zostać sama, już wiem że nigdy nie będę samotna. Mam siebie. Relacja którą świadomie i z miłością zbudowałam sama ze sobą daje mi ogromną moc i wiarę w jeszcze lepsze jutro.

Jeśli chciałabyś/ chciałbyś zacząć budować relację z samym sobą, jeśli chciałbyś ta relację wzmocnić, lub przetransformować zapraszam Cię serdecznie na sesję za mną. To niesamowita przygoda i droga w głąb Ciebie gdzie czekają skarby o jakich nawet nie jesteś w stanie pomyśleć.

Ściskam Was mocno <3

 

 

 

 

 

 

4 Replies to “Zwalniam dzisiaj wszystkich !”

  1. Piękne wyznanie i bardzo pomocne dla tych którzy szukają od czego w życiu zacząć by iść dalej-by zacząć życie od nowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *