Moje świadectwo

Mam na imię Karolina mam 27 lat i jestem nowym człowiekiem.

Nigdy nie zapomnę jak na pierwszej sesji indywidualnej terapii dla DDA, zapytano mnie – kim jesteś ?

To pytanie mną wstrząsnęło. Umiałam odpowiedzieć – Mam na imie Karolina, jestem kobietą i matką swojej córki. Tyle.

Byłam w punkcie 0. Nie wiedziałam kim jestem. Byłam w czarnym dole, po depresji poporodowej, sama z malutkim dzieckiem próbowałam ogarnąć swój świat. Poczułam wtedy ogromną pustkę ale również ogromny potencjał. Poczułam, że to jest moment przełomu, moment w którym mogę zacząć wszystko od nowa.

Zawsze byłam osobą czującą i widzącą inaczej, więcej, często nazywaną nadwrażliwą, przewrażliwioną. Pamiętam jak jako dziecko potrafiłam widzieć nie tylko człowieka i jego obecne zachowanie, potrafiłam odnieść to jego zachowanie do jego dzieciństwa, robiłam to intuicyjnie. Widziałam i czułam krzywdę innych. Zawsze byłam bardzo empatyczna ale często było to krytykowane i wyśmiewane.

Ta wrażliwość uprzykrzała mi życie ale teraz wiem, że to ogromny potencjał, to właśnie moja wrażliwość pomogła mi w momencie przełomu. Spotykałam ludzi w życiu którzy mówili mi, że mam ogromną intuicję i żebym słuchała siebie ale ja nie potrafiłam tego robić ponieważ bałam się jak ognia odczuwania, nie umiałam tego robić. W tamtym momencie zaryzykowałam i zaczęłam szukać pomocy sercem a nie rozumem jak wcześniej.

Od dawna miałam duży problem w relacji z moją mama. Byłam u kilku dobrych i polecanych psychologów ale wszyscy sugerowali, że problem jest we mnie jedna z nich nawet otwarcie o tym mówiła. Nikt nie widział tam mojego bólu, cierpienia, rany do uzdrowienia.  W końcu trafiłam na terapie dla DDA tam było już lepiej, dostałam zrozumienie ale to nadal nie było to czego szukałam. Sesje grupowe i indywidualne dały mi dużo cennej wiedzy. Jednak dopiero praca z Wewnętrznym Dzieckiem pozwoliła mi na uwolnienie się od starych emocji.

To dzięki swojej wrażliwości trafiłam na prace z Wewnętrznym Dzieckiem.

Moja przygoda z procesowaniem emocji zaczęła się na początku tego roku. Byłam pod ścianą. Zaczęłam nowe, stare życie w momencie wyprowadzki za granice pod koniec 2016 roku. Nie było to dla mnie łatwe. Topiłam się w moim bagnie coraz mocniej, byłam uzależniona finansowo i emocjonalnie od mojego partnera. Czułam, że moje życie polega na walce, walczyłam o siebie, o swoje przekonania, o miłość, walczyłam o wszystko i ciągle w tej walce byłam przegrana. Zaczęły wracać stare demony, nie dawały o sobie zapomnieć. Chciałam zniknąć, przestać istnieć, a na pewno chciałam nie czuć tego co coraz mocniej upominało się o uwagę.

Wiedziałam że nie mogę już tak dłużej żyć. Zaczęłam szukać i trafiłam na filmy Magdy Szpilki. Kiedy oglądnęłam pierwszy trafił on w prost do mojego serca, czułam to co mówiła całą sobą, chłonęłam jej każde słowo. To było takie moje. Tak mi potrzebne.

Informacja że Magda nie przyjmuje już na sesje indywidualne była dla mnie jak cios, zdecydowałam się jednak poszukać wsparcia u osób z listy polecanych przez nią.

Równolegle kupiłam książkę pt.  Matki które nie potrafią kochać, to był strzał w 10, rozpoczęłam swoją drogę która od samego początku mimo, ze była cholernie trudna to wciągnęła mnie bez reszty. Pochłaniałam książkę za książką.

Musiałam zmierzyć się ze swoimi emocjami, dla mnie nie było już odwrotu. Wiedziałam, czułam każdą komórką mojego ciała, że to jest moja droga, że to co robię nadaje sens mojemu życiu. Z każda uwalnianą emocją byłam coraz bardziej sobą, poznawałam siebie na nowo.

Dzięki poleceniom Magdy trafiłam na sesję do Justyny Pettke i wtedy dopiero przekonałam się w jak czarnej dupie jestem ale z drugiej strony dostałam takie ciepło i wsparcie o którym nawet kiedyś nie marzyłam. Pozwoliło mi to przejść przez moje małe piekło które miałam w sobie. Justyna towarzyszyła mi w najtrudniejszych chwilach, kiedy uwalniałam emocje, które według starego postrzegania, mogły mnie zabić. Pracuje z Justyną od lutego aż do teraz,  w tym czasie uporałam się w wieloma traumami min. z traumą seksualną, uleczyłam matczyną ranę, odzyskałam swoją kobiecość, uwolniłam gniew, odzyskałam siłę sprawczą, zapanowałam nad swoim życiem, relacjami. Pozwoliłam sobie na całkiem inną, bliższą relację z moją córką, która zmieniała się razem ze mną przez ten rok. Nabrałam ogromnego doświadczenia w pracy z Wewnętrznym Dzieckiem, w pracy metodą EFT i wielu innych metod uwalniania emocji, czego nie dałyby mi żadne książki ani wiedza akademicka. Wszystkiego uczyłam się na sobie i własnym doświadczeniu.

Brałam udział w warsztatach Bartka Liberskiego dotyczących odwlekania i pracy z emocjami oraz bardzo wartościowych warsztatach Magdy Adamowskiej „Ciało jest do kochania” z których wyniosłam ogrom wiedzy i doświadczenia. Te warsztaty były dla mnie kluczowe w odzyskiwaniu mojej boskiej kobiecości.

Kolejnym kamieniem milowym były warsztaty i sesje Eli Jastrzębskiej. Wzięłam udział we wszystkich (Przywracamy Swoje Ustawienia Fabryczne, Leczymy się z dzieciństwa- okres prenatalny i niemowlęcy, Leczymy się z dzieciństwa – praca z wewnętrznym dzieckiem w praktyce).

Warsztaty u Eli były dla mnie przełomowe, pozwoliły mi wejść na inny poziom pracy. Dzięki jej medytacją wchodziłam coraz głębiej do podświadomości i mogłam docierać do tych mocno schowanych ran. To była niesamowita bardzo ciężka i trudna praca ale tak transformująca, że bez wahania wykupowałam kolejne warsztaty. Te okresy w których warsztaty się odbywały były wyjątkowe, obcowanie z Elą jest niesamowite i dawało mi ogromnego kopa do działania i mimo, że w tym czasie doskwierały mi różne sygnały z ciała, byłam często wykończona emocjami które się uwalniały wiem, ze było warto, ponieważ przeszłam ogromną transformację, czułam ze odrastają mi skrzydła.

I tak się stało moje skrzydła odrosły, a Ela prywatnie jest da mnie tak ogromnym wsparciem, że czuje iż mogę latać wysoko. Jest dla mnie jak dobra matka która wspiera ale i wymaga. Praca z Elą przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Dzięki temu czego się od niej nauczyłam mogę w końcu żyć w zgodzie ze sobą.

W między czasie pracowałam również z ciałem metodą Lowena, co dopełniło mój powrót do siebie. Od czasu do czasu korzystałam również z masaży Lomi Lomi oraz Tajskich. Regularnie uwalniam emocje z ciała za pomocą metody TRE oraz tańca 5 Rytmów.

Ten rok był dla mnie przełomem. Był niesamowicie ciężki i cudownie wspaniały. W moim życiu zawitała obfitość. Nauczyłam się kochać. Kochać siebie i innych, kochać świat który mnie otacza. Nauczyłam się być tu i teraz, w zgodzie ze sobą.

Praca z Wewnętrznym Dzieckiem odmieniła mnie, była jak podróż dookoła świata. Czerpałam w różnych źródeł, co mnie ukształtowało. Co najwspanialsze, ta praca ciągle trwa. A ja mogę być coraz bliżej siebie. W końcu jestem szczęśliwa, sama ze sobą, tak jak zawsze chciałam.

Wraz ze starym rokiem, pożegnałam się z rolą ofiary, z mentalnością biedaka, z paraliżującym strachem który towarzyszył mi przez całe życie. Pożegnałam się z toksycznym wstydem, toksycznymi relacjami, szantażami emocjonalnymi, manipulacjami itp. Pożegnałam wszystkie swoje stare „demony”.  Oddałam wszystko to co nie należy do mnie i to co ze mną już nie gra.

OTWIERAM SIĘ NA NOWE, WYZNACZAM NOWE CELE I WIEM ŻE KOLEJNY ROK BĘDZIE JESZCZE BARDZIEJ OWOCNY.

Umiem już wyznaczać granice, stawać za sobą murem. Ten rok przyniósł mi wile okazji do weryfikowania w jakim obecnie punkcie się znajduje. Przyniósł wiele sytuacji w których mogłam weryfikować swoje przekonania, odkrywać swoje potrzeby. Zburzyłam wszystko i teraz mogę budować na nowo, ściągam maski jedna za drugą żeby móc patrzeć na świat bez filtrów.

I chciałam Wam powiedzieć, że ja nie jestem wyjątkowa, jestem taka jak inni. Chciałam Wam przekazać, że każdy może wykonać taką pracę. Naprawdę warto postawić na siebie. Jestem z serca przekonana o tym, że tak własnie zmienia się świat, zaczynając od siebie. Kiedy ja zaczęłam zmieniać swoje życie wokół mnie zaczęły dziać się cuda i tylko dla tego, ze w głębi serca, w sobie, w końcu zasługuje na wszystko co najlepsze.

Jeśli potrzebujesz wsparcia w swojej drodze do siebie zapraszam Cie na sesje indywidualne ze mną.

W życiu przeszłam przez wiele trudnych chwil więc mogę śmiało powiedzieć, że tego co robię uczyłam się przez całe życie.

Mogę przeprowadzić Cie przez ciężkie momenty, okiełznać lęki. Pomogę Ci zbudować relację z Twoim Wewnętrznym dzieckiem. Będę z Tobą kiedy będziesz wracać do trudnych chwil ze swojego życia. Dam Ci narzędzia abyś Ty mogła/ mógł pracować samodzielnie. Nauczę Cie wszystkiego co umiem aby Twoje życie było równie obfite jak moje.

Będę, po prostu będę dla Ciebie wsparciem i oparciem.

Jeśli czujesz, że to co pisze rezonuje z Tobą, z Twoim Wewnętrznym Dzieckiem, zapraszam z całego serca.

Ja i moja Karolinka czekamy na Ciebie <3

 

 

 

 

2 Replies to “Moje świadectwo”

  1. Chciała by popracować nad sobą, ale co bym nie zrobiła nie stać mnie finansowo na to😞 utrzymanie jest drogie,do tego choruję na stwardnienia rozsiane czyli fizyczne jestem ograniczona,ale się nie podaje. Urodziłam się w rodzinie alkoholików sama nie pije 3rok.Staram się nie podawać i życzę z całego serca dalszych sukcesów,może kiedyś i mi się uda tak rozprostować skrzydła.powodzenia.

    1. Dziękuje bardzo <3 Pamiętaj chcieć znaczy móc, w internecie jest wiele darmowych materiałów do pracy, ja na pewno też będę publikowała takowe. Życzę powodzenia <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *