Opłacz to !

Płacz, dla wielu to temat tabu !

Często w swoim życiu słyszałam słowa: czego ryczysz, co się mażesz, przestań wyć. Przecież grzeczne dziewczynki nie płaczą. Dobrze, że nie jestem chłopcem bo oni to dopiero maja pod górkę w tym temacie.

Wstydziłam się płaczu, wszyscy powtarzali że jestem nadwrażliwa, że nie można mi nic powiedzieć bo od razu rycze.

Nikt nie potrafił dostrzec tego, że ja w ten sposób wyrażałam swoje emocję. Nie robiłam nikomu na złość. Nie chciałam nikogo zdenerwować od tak. Po prostu czułam.

Płacz jest wpisany w nasze życie już od pierwszych sekund. Noworodek nie potrafi wyrazić inaczej swoich potrzeb jak tylko przez płacz. Dzieci płaczą nie tylko w chwili kiedy są smutne. Płaczą kiedy są złe, kiedy ktoś nie odpowiada na ich potrzeby, kiedy czują ulgę bądź są przestraszone. Jest wiele powodów naszego płaczu.

Płacz ma moc oczyszczania. Jest niesamowitym narzędziem do uwalniania emocji. 

Ja nie potrafiłam korzystać z tego narzędzia, ponieważ nie akceptowałam swojego płaczu. Próbowałam pozbyć się go z mojego życia albo zapraszałam go i gościłam tak bardzo, że przejmował kontrolę i wpadałam w histerię. Nie potrafiłam znaleźć równowagi.

W dzieciństwie nauczyłam się manipulować płaczem ale i to nie zawsze działało, i tak nikt nie dawał mi tego czego potrzebowałam. Zresztą nie potrafiłam rozpłakać się na zawołanie, polegało to bardziej na tym że płakałam tak, żeby ktoś to zauważył i zobaczył jak bardzo cierpię, niestety nikt nie zauważył.

Chyba Was nie zaskoczę mówiąc że te schematy przeniosły się na moje dorosłe relację. Partner mówi, nie rycz a mama powtarza przestań płakać bo co inni pomyślą, powiedzą że Cie krzywdzę. Zdarzało mi się nawet powielać płacz na pokaz z dzieciństwa aby tylko mój partner zobaczył, jak bardzo mnie zranił i jak teraz cierpię. I nie, to nie była zagrywka, bo ja naprawdę cierpiałam okropnie i pragnęłam aby on to zobaczył i ukoił mój ból. Teraz już wiem, że nikt nie mógł zapełnić tej pustki, może zrobić to tylko ja.

Na temat płaczu jest wiele teorii, jak pomyślę co przez lata było wkładane mi do głowy o moich emocjach to aż robi mi się słabo. 

W trakcie procesu powrotu do siebie, zadzwoniłam do babci żeby wypytać się o to jakim byłam dzieckiem. Wiecie co usłyszałam? 

„Byłaś bardzo grzeczna ale i płaczliwa, nic nie dało się do Ciebie powiedzieć, ciągle tylko płakałaś, taki mazgaj, ja mówiłam, że powinnaś dostać porządny wpierdol wtedy by Ci przeszło to mazanie się.”

Jakbym dostała w twarz. I wiecie co wtedy zobaczyłam. Ujrzałam swoją mała Karolinkę, taką piękną, tak cudownie wrażliwą, tak niesamowicie empatyczną. Widziałam jak płatek po płatku odpada jej moc, jej siła. Karolina została złamana. Piórko po piórku oskubali jej skrzydła. Wmówili jej że największy dar z którym przyszła to wada.

I wtedy zaczęłam płakać, i pierwszy raz poczułam że nie zatracam się w otchłani melancholii i cierpienia. Poczułam że te łzy niosą szczęście, oczyszczają, wymywają to co nie jest moje. To był całkiem nowy płacz, płacz który przynosił ulgę.

Dałam sobie prawo do czucia i odczuwania. Dałam sobie prawo do bycia wrażliwcem. Teraz już wiem, że to co wyśmiewane i wypierane przez tyle lat może się rozwinąć. Mam wrażenie, że zaczęłam płakać świadomie.

Dzięki temu że dałam sobie zgodę na mój płacz nie muszę już go tłumić w sobie co często robiłam. Nie muszę również już się w nim zatracać co robiłam jeszcze częściej. Mogę po prostu płakać.

I wiecie co teraz mogę, płakać ze smutku ale i ze szczęścia.

A z czasem kiedy pozwalam sobie czuć, widzę jak odrastają piórka na oskubanych niegdyś skrzydłach.

Tyle lat nie panowałam nad swoim płaczem, że myślałam, że już taka jestem, po prostu rozchwiana. Wybuchałam płaczem z błahych powodów, a w trudnych, poważnych sytuacjach potrafiłam go schować bardzo głęboko. Nie chciałam pokazywać ludziom mojej wrażliwości, bo bałam się, że mnie skrzywdzą albo nazwą słabą i płaczliwą.

A obecnie „przeciekam” płaczę kilka razy dziennie, ze szczęścia, ze wzruszenia, ze złości, z nerwów, ze smutku. Płaczę i czuje jak kropla za kroplą rozpuszcza się moje zlodowaciałe serce. Uwielbiam ten płacz, bo on daje mi wolność.

Opłakałam utratę miłości. Karolinka, nie czuła się kochana. Czuła się opuszczona i zdradzona przez wszystkich.

Opłakałam utratę poczucia bezpieczeństwa. Karolinka nie czuła się bezpiecznie. Czekała tylko czujnie co się zaraz złego wydarzy. Wszędzie widziała podstęp.

Opłakałam utratę radości. Karolina nie potrafiła się już śmiać i być spontaniczną.

Opłakałam utratę niewinności. Bo niewinność również Karolinka utraciła.

Opłakałam utratę zaufania. Karolina nie potrafiła zaufać już nawet samej sobie. 

Opłakałam utratę własnej wartości. Karolina nie miała dobrego mniemania o sobie samej. 

Opłakałam też wiele innych rzeczy które dostałam bądź zostałam ich pozbawiona. Dzięki temu, że pozwoliłam sobie czuć, wokół zaczęły dziać się cuda. Wierzcie lub nie ale mój świat obrócił się o 180 stopni. 

I jedna z najbardziej cieszących mnie korzyści tego, że pozwoliłam sobie czuć a przede wszystkim płakać :

Moja córka ma niecałe 3 lata, przychodzę po nią do przedszkola a ona mówi do mnie: Mamo, ja trochę płakałam jak wyszłaś bo było mi smutno, mogę płakać to nic nie szkodzi.

Mam teraz ogromną przestrzeń na jej emocję. Mogę się wsłuchać w nią, w to co chce mi przekazać. Umiem uszanować jej emocję i daje jej prawo przeżywać je wszystkie bez wyjątku. Wiem też, że nie byłoby to możliwe gdybym ja sama nie dała sobie do tego prawa.  

Pozwólcie siebie na płacz. Pozwólcie sobie na wszystkie swoje emocję. 

Znajdź sobie przestrzeń która będzie przyjazna dla Ciebie, znajdź ludzi, którzy będą  potrafili akceptować Twoje emocję, będą Cie wspierać i obdarzą miłością. Zastanów się czego Ci trzeba w czasie kiedy przeżywasz silne emocję, i zapewnij to sobie <3

Myślę, że gdyby każdy z nas miał w sobie zgodę na płacz, na przeżywanie smutku i innych emocji, świat byłby jeszcze piękniejszy.  

Płacz <3

Poczuj to <3

Bądź tu i teraz <3

Bądź sobą <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *